Według powszechnej opinii student, szczególnie studiów dziennych stacjonarnych mieszkający w akademiku, przez większość czasu szuka okazji do zabawy i wypicia sporej ilości alkoholu (noclegi w przeróżnych miejscach stają się normą). Mógłby tak przez cały semestr gdyby nie jeden, stosunkowo krótki okres zwany sesją. Wtedy to nasz stereotypowy student sprawdza jakie to przedmioty miał przez te ostatnie kilka miesięcy, jakie wykłady go opuściły i za co musi się wziąć. W większości przypadków udaje się opanować kilkumiesięczny materiał w kilka dni i wymarzone pan da trzy staje się rzeczywistością. Niestety nasz student nieprzyzwyczajony do takiego wysiłku i tylu godzin koncentracji i skupienia na nauce szuka miejsca gdzie może odreagować i wrócić do harmonii swojego życia (a raczej chaosu). O ile do samego dojazdu na upragnione miejsce wypoczynku można wykorzystać autostop to miejsca na noclegi są już większym problemem. Jadąc np. nad morze najtańszą opcją wydaje się wzięcie namiotu i w przypadku naszego beztroskiego studenta rozstawienie go gdziekolwiek. To może stworzyć kilka problemów: wystawienie się na ryzyko kradzieży (mimo że nie ma za bardzo co kraść) oraz mandaty za stawianie namiotów w niedozwolonych miejscach. Może jednak warto rozważyć noclegi w domkach niskiego standardu przy koszcie około 20zł za dobę mamy łóżko z materacem, a przy odrobinie szczęścia małą kuchnię.